Witam Szanowne Grono Forumowiczów,
to mój pierwszy post na forum, więc na wstępie chciałbym się przywitać i podziękować za możliwość dołączenia do tak zacnego grona pasjonatów modelarstwa okrętowego.
Chciałbym również od razu zaprezentować model, nad którym aktualnie pracuję. Jest to Polaris firmy Occre – mój pierwszy drewniany model statku. Do tej pory zajmowałem się głównie modelarstwem plastikowym pojazdów wojskowych oraz malowaniem miniatur do gier bitewnych (Warhammer, Flames of War i podobne). Żaglowce od dawna budziły moje zainteresowanie i już od dłuższego czasu nosiłem się z zamiarem spróbowania swoich sił w modelarstwie szkutniczym, aż w końcu nadszedł odpowiedni moment.
Model Polaris traktuję świadomie jako projekt szkoleniowy – ma on posłużyć przede wszystkim do nauki podstawowych technik pracy z drewnem, poszycia, obróbki detali oraz ogólnego „czucia” tego typu modeli. Zakładam, że nie uniknę błędów i niedociągnięć, ale właśnie na tym etapie chcę je popełniać, wyciągać wnioski i stopniowo poprawiać warsztat, zanim zabiorę się za bardziej wymagające i ambitne konstrukcje. Realizuję go zgodnie z instrukcją producenta, ale też próbuję coś więcej - np. drugie poszycie próbowałem już zrobić bez tych trójkątów zwężając planki.
Poniżej przedstawiam aktualny stan prac. Jestem świadomy, że w modelu można znaleźć sporo rzeczy do poprawy — zarówno pod względem estetycznym, jak i technicznym — jednak na tym etapie skupiam się przede wszystkim na nauce i zdobywaniu doświadczenia.
1. Początek prac (początek stycznia):
2. Plankowanie (połowa stycznia):
3. Drugie poszycie (druga połowa stycznia)
4. Aktualny stan prac na koniec stycznia
Będę starał się w miarę regularnie zamieszczać kolejne aktualizacje z postępów prac.
Z góry dziękuję za wszelkie uwagi, sugestie oraz konstruktywną krytykę — każda wskazówka od bardziej doświadczonych Kolegów będzie dla mnie bardzo cenna.
Pozdrawiam serdecznie
Tomek
Polaris - kolejny by Tomek
-
Tomassus
- Posty: 2
- Rejestracja: 25 sty 2026, 20:46
- Lokalizacja: {"name":"Szczecin","desc":"","lat":"","lng":""}
-
Tomassus
- Posty: 2
- Rejestracja: 25 sty 2026, 20:46
- Lokalizacja: {"name":"Szczecin","desc":"","lat":"","lng":""}
Re: Polaris - kolejny by Tomek
Aktualizacja po kolejnym tygodniu prac oraz kilka przemyśleń początkującego dotyczących błędów i rzeczy, które dziś zrobiłbym inaczej — być może komuś budującemu Polarisa te uwagi się przydadzą.
1. Kadłub – lakierowanie i pierwsze wnioski
Na tym etapie wstawiłem sztuczne przedłużenia wręg w rejonie burt i przeszedłem do lakierowania całego kadłuba. Tutaj pojawiły się dwa problemy.
Pierwszy dotyczył samego lakieru. Pierwszą warstwę położyłem lakierem półbłyszczącym, który na gładkiej powierzchni wyszedł praktycznie jak pełny połysk. Na szczęście nie był to większy problem — druga warstwa lakieru matowego całkowicie zniwelowała ten efekt i finalnie wygląd jest dla mnie zadowalający. Używałem zwykłego lakieru do drewna z marketu budowlanego (Dragon).
Drugi problem okazał się już bardziej problematyczny. Elementy wcześniej bejcowane, a zamontowane na kadłubie bez żadnego zabezpieczenia, po kontakcie z akrylowym lakierem rozcieńczanym wodą zaczęły puszczać kolor i barwić lakier. Malowałem dużym pędzlem i w efekcie zabrudziłem jaśniejsze elementy kadłuba. Nauczka na przyszłość: bejca + lakier zawsze przed montażem. W tym przypadku używałem bejcy Occre, ale podobnie zachowują się również standardowe bejce z marketów budowlanych.
2. Ster – niby drobiazg, a czasu zjadł sporo
W kolejnym kroku zabrałem się za wykonanie steru. Wydawało mi się, że będzie to szybki etap, a w praktyce pochłonął solidne dwa wieczory. Po doświadczeniach z kadłubem wszystkie elementy zostały oczywiście zabejcowane i polakierowane przed przytwierdzeniem do modelu.
Dodatkowo delikatnie „postarzyłem” blaszki preparatem AK, żeby nie świeciły się zbyt mocno. Taśmą papierową zabezpieczyłem również wzór pod malowanie rufy czarną farbą akrylową. Po pomalowaniu, pociągnąłem całość ponownie lakierem mat.
3. Detale – beczki, luki i drobne elementy
Mając gotowy główny kadłub, zacząłem przygotowywać drobne detale: beczki, mocowania lin, luki itp. Eksperymentowałem trochę z kolorami na beczkach i krawędziach desek. Instrukcja sugerowała użycie markera — spróbowałem, ale efekt był bardzo średni. Ostatecznie przeszedłem na czarną farbę akrylową, która okazała się zdecydowanie lepsza, bo pozwala na łatwe poprawki, jeśli ręka gdzieś „ucieknie”.
Marker dodatkowo mocno brudzi drewno i bardzo trudno to później skorygować, więc raczej nie będę do niego wracał. Na beczkach dodatkowo naciąłem nożykiem linie między deskami — gładkie powierzchnie nie przypadłu mi do gustu. Do wszystkich istotnych elementów dodałem również metalowe gwoździe, żeby poprawić trwałość mocowania do kadłuba.
Na tym etapie to wszystko.
Za tydzień wrócę z kolejną aktualizacją i kolejnymi obserwacjami z budowy.
Pozdrawiam
Tomek
1. Kadłub – lakierowanie i pierwsze wnioski
Na tym etapie wstawiłem sztuczne przedłużenia wręg w rejonie burt i przeszedłem do lakierowania całego kadłuba. Tutaj pojawiły się dwa problemy.
Pierwszy dotyczył samego lakieru. Pierwszą warstwę położyłem lakierem półbłyszczącym, który na gładkiej powierzchni wyszedł praktycznie jak pełny połysk. Na szczęście nie był to większy problem — druga warstwa lakieru matowego całkowicie zniwelowała ten efekt i finalnie wygląd jest dla mnie zadowalający. Używałem zwykłego lakieru do drewna z marketu budowlanego (Dragon).
Drugi problem okazał się już bardziej problematyczny. Elementy wcześniej bejcowane, a zamontowane na kadłubie bez żadnego zabezpieczenia, po kontakcie z akrylowym lakierem rozcieńczanym wodą zaczęły puszczać kolor i barwić lakier. Malowałem dużym pędzlem i w efekcie zabrudziłem jaśniejsze elementy kadłuba. Nauczka na przyszłość: bejca + lakier zawsze przed montażem. W tym przypadku używałem bejcy Occre, ale podobnie zachowują się również standardowe bejce z marketów budowlanych.
2. Ster – niby drobiazg, a czasu zjadł sporo
W kolejnym kroku zabrałem się za wykonanie steru. Wydawało mi się, że będzie to szybki etap, a w praktyce pochłonął solidne dwa wieczory. Po doświadczeniach z kadłubem wszystkie elementy zostały oczywiście zabejcowane i polakierowane przed przytwierdzeniem do modelu.
Dodatkowo delikatnie „postarzyłem” blaszki preparatem AK, żeby nie świeciły się zbyt mocno. Taśmą papierową zabezpieczyłem również wzór pod malowanie rufy czarną farbą akrylową. Po pomalowaniu, pociągnąłem całość ponownie lakierem mat.
3. Detale – beczki, luki i drobne elementy
Mając gotowy główny kadłub, zacząłem przygotowywać drobne detale: beczki, mocowania lin, luki itp. Eksperymentowałem trochę z kolorami na beczkach i krawędziach desek. Instrukcja sugerowała użycie markera — spróbowałem, ale efekt był bardzo średni. Ostatecznie przeszedłem na czarną farbę akrylową, która okazała się zdecydowanie lepsza, bo pozwala na łatwe poprawki, jeśli ręka gdzieś „ucieknie”.
Marker dodatkowo mocno brudzi drewno i bardzo trudno to później skorygować, więc raczej nie będę do niego wracał. Na beczkach dodatkowo naciąłem nożykiem linie między deskami — gładkie powierzchnie nie przypadłu mi do gustu. Do wszystkich istotnych elementów dodałem również metalowe gwoździe, żeby poprawić trwałość mocowania do kadłuba.
Na tym etapie to wszystko.
Za tydzień wrócę z kolejną aktualizacją i kolejnymi obserwacjami z budowy.
Pozdrawiam
Tomek